Mateusz Brol

Cierpienie to niewiedza

Kryzys za kratami

Posted on

Kryzys za kratami Przechodząc ciężką bramę i słysząc szczęk zamka zastanawiałem się tak naprawdę, co przyjdzie mi zobaczyć i usłyszeć. Poszedłem do aresztu śledczego jako wsparcie kryzysowe w temacie uzależnienia. Trzeba dać ludziom w tej trudnej sytuacji (zawinionej lub nie) wsparcie, które może pomóc im poradzić sobie z huśtawką emocji z którymi zostawieni są najczęściej sami sobie.
Świat po przejściu 3 metrów zmienia się i kurczy do kilkuset metrów kwadratowych.  Przejście przez wykrywacz metali, trzykrotny szczęk zamka w kolejnych drzwiach, jeszcze tylko kraty i sala spotkań. Kompletna cisza, kraty w oknach, krzesła i stoły rodem z Alternatyw. Wszystko bardzo przygnębiające.  Potem weszli Oni.  Sprane pidżamy i drelichy.  Postawa na pierwszy rzut oka pewna siebie albo obojętna.  Jednak to tylko pozory…  Nawet największa buta i arogancja skrywa człowieka.  Po chwili rozmowy następowało otwarcie, częściowe zrzucenie maski.  Jakie emocje dominowały?
U większości lęk. Lęk przed nieznanym, przed dalszym losem.  Wielu z nich trafiło do paki przez alkohol i narkotyki.  Widoczne to było szczególnie u tych, którzy mieli normalne domy, rodziny (przynajmniej w ich mniemaniu normalne), pracę czy firmy.  Dla nich (choć nie tylko) to co się wydarzyło, było jak scena z filmu kryminalnego. To się zwykle ogląda na ekranie i nie dochodziło do nich, że mogło to ich spotkać.  Co teraz będzie, tak naprawdę wszystko leży. Co jeśli dostaną wyroki?  Nawet jeśli nie, to ich życie zawodowe i  tak jest leży. Rozbicie, nerwy, załamanie. Emocje, od nadziei po załamanie. Choć wszystko pod maską, bo przecież tam nie wypada. Słabość jest piętnowana.  kryzys w więzieniur
Brak strategii radzenia sobie z lękiem i strachem jest szczególnie widoczny u osób z problemem alkoholowo-narkotykowym.  Oni czując powyższe emocje, mieli tylko jeden sposób – wypić, przyćpać i już nie ma. Mimo, że po wytrzeźwieniu lęk i strach był jeszcze większy, bo bywa, że nie pamiętali co wyrabiali.
U kilku agresja, bunt, zemsta, kompletny brak akceptacji sytuacji. Obwinianie wszystkich na wolności. Szczególnie w początkowej fazie nie dostrzegają swojej winy.
Dalej zrezygnowany spokój. Szczególnie u tych osadzonych dłużej. Jednak to spokój pozorny.  Rutyna zabija niektóre emocje.
W pierwszej chwili odniosłem wrażenie, że wszyscy się doskonale bawią.  Jednak stawiając się w jednym szeregu z nimi, łatwo się zorientować jak płytka to poza.
Tak naprawdę bez względu na staż ludzi Ci potrzebują strategii na wyjście.  Ilość czasu spędzonego w miejscu odbywania kary jest wprost proporcjonalny do iluzji dotyczącej tego co za murem i jak tam sobie radzić.
Tak naprawdę w ciągu godziny niewiele mogliśmy zrobić… Następne spotkania być może będą bardziej owocne, ze względu na moje i ich doświadczenie, choć nie ma gwarancji, że trafię na tych samych ludzi… Cieszy mnie fakt, że udało się dać  trochę nadziei.  Strachu i lęku nie da się pozbyć w ciągu jednego spotkania.  Ważne, że Ci ludzie mogli dowiedzieć się, że to co czują jest normalne w takiej sytuacji i że można sobie z tym poradzić.  Dużo pracy przed nimi, a tak naprawdę są tam całkowicie sami ze swoim wnętrzem i emocjami. Już rozmowa z drugim człowiekiem, który chce wysłuchać i być choć przez chwilę, mocno łagodzi ostre napięcia. A co dopiero człowiek, który rozumie obsesję która dręczy osoby uzależnione. Dalsza praca to już budowanie świadomości samych siebie i emocji z którymi będą musieli sobie radzić sami. Zobaczę jak będzie, bo kryzys tam jest o wiele trudniejszy do przepracowania, ponieważ tak naprawdę niewiele można zrobić. Stresory determinujące ich stan, są niezależne od nich i mogą jedynie pracować nad samymi emocjami i postrzeganiem swojej sytuacji. A nie mając ciągłego wsparcia – to niełatwe. Tak naprawdę wszytko się opiera na całkowitym poznaniu sytuacji, wyciszeniu i próbach zaakceptowania tego co nastąpiło oraz szukaniu rozwiązania. A to bardzo niewielka paleta możliwości. Jednak złota zasada mówi – rób cokolwiek – ale rób, bo inaczej nic się nie zadzieje.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.*
*
*